Już za kilka dni rusza pilotażowy program „Cyfrowa szkoła". Rozporządzenie jest jednak bardzo nieprecyzyjne i tak szkoły zamiast laptopów mogą dostać aparaty fotograficzne.
W programie zapomniano o kwestiach ochrony sprzętu i połączenia z internetem, nie ma w nim mowy o wymogu posiadania oprogramowania antywirusowego.
"Największą słabością tego projektu jest to, że uczniowie otrzymują urządzenia mobilne z dostępem do internetu, jednocześnie nie otrzymując treści, do których wykorzystania te urządzenia mogą być pomocne.
Nie mając e-podręczników, ograniczą się do korzystania z tego, co niesie im sieć" - podkreśla Roman Lorens, trener e-learningu i dyrektor jasielskiego liceum ogólnokształcącego.
Program ma trafić pod obrady rządu pod koniec lutego.



